Wciąż do przodu, chociaż pod górkę.

Łiiii surykatki!Zastanawiam się dlaczego w życiu zawsze gdy wyprostuje się jeden zakręt, zaraz pojawia się następny? Dlaczego chociaż przez trochę nie może być prosto, nieskomplikowanie i spokojnie? Chociaż przez jeden, długi weekend…

Za dwie godzinki znowu kolejne spotkanie z LInnowiczami. Już dawno nie było takich spotkań i po niedawnym przesycie, kiedy spotykaliśmy się nader często, zaczęło mi tego brakować. Chociaż nie będzie to typowy zlot - i to w sumie dobrze - bardzo się cieszę na myśl o tym, że zobaczę znowu przyjaciół. Krakowska Ekipa jest chyba największym “zgromadzeniem regionalnym” na LI i chociaż jestem w Krakowie dopiero dwa miesiące czuję się już jej częścią :)
A jutro równie ciekawy, jeśli nie ciekawszy dzień - odwiedziny ZOO i mały piknik. Jedziemy (ja i Araś :D ) razem z Kutakiem, o ile kapryśny Borsuk po dzisiejszym dniu nie będzie miał nas dość. W sumie to nawet bardziej się cieszę na myśl o ZOO niż na myśl o dzisiejszym spotkaniu. Mam tylko nadzieję, że panowie nie będą mnie wyprowadzać z równowagi krzycząc ciągle “Łiii surykatka!” albo rzucając uwagami o owieczkach… Strzeżcie się gniewu Milloludka!

I to tyle na dziś - krótko, ale przynajmniej coś jest. Trzeba teraz zjeść obiad i zacząć szykować się na spotkanie :)

P.S.: Happy End  :D

Borsuk